niedziela, 8 czerwca 2014

Running & Smażing...

W całym kraju mamy przepiękną pogodę w ten weekend to też postanowiłem to wykorzystać. Pobudka o 6-stej , szybkie śniadanie, regulaminowy półtoragodzinny odpoczynek i przed 8-smą byłem w drodze na plaże.

Lekka ekscytacja pierwszym dłuższym treningiem na nie usianej podbiegami drodze towarzyszyła mi już od dwóch dni. Plan na dziś zakładał 60 min biegu. Po ostatnich w miarę niezłych treningach była opcja ,że dziś zmieszczę w te 3600 sekund tę magiczną "dyszkę"....

.... niestety. Zabrakło około 250 metrów. Niemniej wynik ten uznaję za fenomenalny zważywszy na problemy żołądkowe z jakimi się borykałem po drodze :) Pierwszy raz się zetknąłem z tym zjawiskiem, mogę więc powiedzieć ,że chrzest bojowy mam już za sobą :) "Życie" na czwartym kilometrze uratowała mi miła barmanka z jednego z nabrzeżnych lokali ,która mimo iż było jeszcze przed godziną otwarcia pozwoliła skorzystać mi z toalety :D (Na Endo widać moje buszowanie po lokalu :)). Straciłem na tym trochę czasu,a i później bieg był średnio komfortowy. Winą za moje dolegliwości obarczyć mogę :
a) śniadanie - pierwszy raz odkąd biegam zjadłem przed treningiem bułkę z dżemem ananasowym
b) izotonik - po każdym łyku czułem na trasie małą rewolucję w żołądku

Całość problemu może i śmieszna ,ale dobrze będzie rozszerzyć swoją wiedzę na temat co jeść i pić przed/w trakcie startu ,oraz przetestować i wybrać dla siebie jak najlepsze zestawienie posiłków.



Za to po treningu (oraz kolejnej wizycie w toalecie ;p) nadszedł czas relaksu :) Temperatura w Słońcu znacznie ponad 30 stopni, temperatura wody - znacznie poniżej 20 st :) Miło było zamoczyć nóżki ,a następnie wyciągnąć się na plaży ze słuchawkami w uszach.


#WszyscyNaPlaże


We wtorek jeśli pogoda się utrzyma zrobimy powtórkę z rozrywki :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz