Bieganie po Wielkanocnym śniadaniu nie jest idealnym wyborem. Odczekałem 2h zanim wyszedłem poczłapać, ale to było zbyt któtko.
Już na czwartym kilometrze zajrzała mi w oczy groźba ponownego spotkania z wcześniej wchłoniętym posiłkiem i zrobiło się nieciekawie - ogólnie NIE POLECAM :)
Do tej pory 100 % moich treningów miało miejsce w lesie bądź na plaży. Dzisiaj stawiałem pierwsze kroki na asfalcie i trochę za mało było biegu w tym BIEGU by ocenić "lubie to" "nie lubie". Zobaczymy za pare dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz