wtorek, 20 maja 2014

Wiosna idzie Panie sierżancie...

Nie wiem jaka pogoda jest w całym kraju bo prognozie z tvn meteo ufać nie można ,ale w Trójmieście od wczoraj mamy nie wiosnę lecz LATO. Termometr w cieniu w moim Szarym Zakątku pokazuje 24 stopnie. Odczuwalna w Słońcu...SOO HOT.

Tuż po 13stej wybrałem się do lasu na 40 min przebieżkę. Oczytany, naumiany, wyposażony w pulsometr pewnie ruszyłem z planem trzymania tętna WB2. W moim przypadku daje to przedział między 142 - 160 bpm. Szło dobrze ;tętno 155 , prędkość ponad 11km/h - myślę sobie "mknę jak strzała".. ; do momentu spotkania z pierwszym podbiegiem. Zamiast zwolnić i pilnować bpm skupiłem się na prędkości co po wbiegnięciu na szczyt wzniesienia zaskutkowało dołkiem z którego się już nie wykaraskałem do końca treningu.
Lekcja zrozumiana , nauczka przyjęta z pokorą. Jesteś amatorem przez duże "A" i jeszcze długo ten stan się nie zmieni :/

Za równy miesiąc startuję w Biegu Świętojańskim. Zostało sporo czasu na podpytanie mądrzejszych jak ugryźć ten bieg by zejść poniżej 01:00:00. Oby znaleźli się chętni :)

Jutro kurier powinien dostarczyć mojego kolejnego najlepszego przyjaciela - czyt. rower. Nie jeździłem na "kole" od 20 lat...ciekawym czy tego rzeczywiście się nie zapomina :)


Na początek powinien wystarczyć :)

3 komentarze:

  1. Jak ugryźć ten bieg, żeby zejść poniżej godziny? Hmm. Trenować, trenować a godzina sama się złamie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. I taki dokładnie jest plan :) Pomniejszymi sprawami zajmę sie przed samym startem :)

    OdpowiedzUsuń